21-letni kierowca, który podróżował Oplem Astrą nie żyje. W minioną dzielę, 30 marca na ulicy Cmentarnej w Sulejowie doszło do koszmarnego wypadku. Auto młodego kierowcy uderzyło z takim impetem w słup i drzewo, że rozpadło się na kawałki. Teraz sprawę będzie badać prokuratura.
Na ten moment ciągle szczegółowo nie wiadomo z jakich przyczyn auto kierowane przez 21 - latka wypadło z drogi. Pewnym jest, że Opel najpierw uderzył w krawężnik, potem w przydrożny słup i finalnie uderzyło w drzewo.
- Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że 21-letni kierowca Opla Astry nie dostosował prędkości, w wyniku czego utracił panowanie nad pojazdem - informowała w niedzielę asp. sztabowy Izabela Gajewska, oficer prasowy KMP w Piotrkowie.
Siła uderzenia była tak ogromna, że pojazd dosłownie rozpadł się na kawałki, a części Opla porozrzucane były w promieniu kilkuset metrów! 21-letniego kierowcę śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przetransportowano do szpitala. Jego stan od początku określany był jako krytyczny. Niestety, mimo wysiłków lekarzy jego życia nie udało się uratować. Mężczyzna zmarł w szpitalu.
- Dokładne okoliczności tego tragicznego zdarzenia wyjaśniają policja i prokurator - poinformowała nas w środę asp. sztabowy Izabela Gajewska.